czwartek, 3 stycznia 2013

Część 6


- Cieszę się, że podchodzisz do sprawy poważnie Charlotte. Przyjadę po Ciebie jutro rano. Spakuj najpotrzebniejsze rzeczy. W szkole będziesz miała nowe ubrania, więc nie musisz brać swoich. W zupełności wystarczy Ci piżama i kosmetyki, których używasz na co dzień.- nie wiedziałam co jej jeszcze odpowiedzieć. Myśl o mundurkach mnie przerażała tak samo jak sam wyjazd do obcego miejsca, bo prawda jest taka, że zawsze siedziałam w domu.
- Dobrze proszę pani. Będę gotowa o ósmej.
- Ósmej? Chyba sobie żartujesz. O 5:30 podjedzie samochód. Masz czekać z rzeczami przed domem. Tym razem to nie jest prośba. Chcesz pomóc ojcu, więc musimy rozpocząć rygor już teraz. Ta szkoła to nie miejsce dla grzecznych dziewczynek Charlotte. Na każdym kroku będziesz spotykać przeciwności, które nie raz i nie dwa będą wydawały się nie do pokonania, ale nie możesz się poddać. Gdy ktoś będzie chciał Ci coś zrobić masz prawo pójść z tym do nauczyciela, ale wtedy tracisz punkty wśród rówieśników, którzy bardzo srogo oceniają każdego. Wszyscy przygotowujemy się do wojny, ona niedługo nadejdzie. Kraj podzieli się na kilka obozów. Też to czujesz, tak samo jak oni wszyscy. Każdy z nich szukać będzie w Tobie potencjalnego sojusznika, bądź wroga, więc musisz być bardzo ostrożna. Od samego początku będziesz stąpać po kruchym lodzie. Jesteś jedną z najbardziej utalentowanych uczennic, przez co prawdopodobnie również najbardziej rozchwytywaną. Nie zepsuj tego. Nie wybieraj od razu. Daj im się pomęczyć i trzymaj ich na dystans. Jak wybierzesz od razu nazbierasz wrogów, a tego nie chcemy. Przemyśl moje słowa. A teraz życzę miłego dnia. Do widzenia panno Cartier. – wyszła, a ja nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam. Przyszła jako miła kobieta i nawet nie wiedziałam kiedy wybyła. Powiedziała zwięźle to co miała do powiedzenia i czy to się komuś podoba, czy też nie jutro wyjeżdżam. Nie jestem przygotowana na opuszczenie domu, ale tato to jedyna osoba jaka mi została, więc nie chciałam go stracić. Dziś gdy przybył z tą kobietą nawet się nie przywitał, a jakby tego było mało rozglądał się po całym pomieszczeniu zupełnie jak ona. Tyle, że ona miała do tego prawo, bo była w naszym domu pierwszy raz, a on mieszkał tu od ponad dziesięciu lat.
Pobiegłam do pokoju. Nawet nie zauważyłam kiedy zaczęłam płakać. Fakt, że coś się działo mojemu tacie był okropny, ale musiałam się wziąć w garść, bo z tego co mówiła pani Aragon nie będę mogła sobie pozwolić na rozklejanie się wśród tamtych ludzi. Ma być niebezpiecznie. Żeby przetrwać trzeba być tak zwanym kujonem. Jakie będą tam zajęcia? Nie mam zielonego pojęcia, ale wiem, że będę musiała koniecznie uczyć się jak najwięcej i jak najszybciej. Nigdy nie wiadomo jakie umiejętności mogą mi się najbardziej przydać. Najlepiej będzie jeśli spróbuję unikać sporów i będę trzymać się na uboczu, ale to może być trudne skoro mam być jedną z najbardziej rozchwytywanych uczennic. Nieważne, jak ktoś będzie próbował mnie „zwerbować” do swojej bandy powiem po prostu nie. Na tym się skończy. Przecież nie będą się interesować dalej tą samą osobą. Pewnie każdego dnia przychodzą nowi uczniowie, którzy próbują odnaleźć się w sytuacji. Może nie tylko moja jest tak trudna.
 Do końca dnia myślałam tylko o tym, że moje życie już nigdy nie będzie takie jak dawniej. Może to i dobrze. W końcu zawsze narzekałam na swój styl bycia i brak ufności wobec ludzi. Możliwe, że nowe miejsce wpłynie na mnie o tyle dobrze, iż będę bardziej pewna siebie? Z takim nastawieniem położyłam się do łóżka i postanowiłam poczytać książkę. Koło 19:00 stwierdziłam, że to nie ma sensu, ponieważ nie rozumiem połowy z tego co czytam, więc poszłam do kuchni, zrobiłam sobie kolację i z miską płatków wróciłam do pokoju. Kiedy puste naczynie zaniosłam do zlewu postanowiłam spakować to co potrzebne. Udałam się do łazienki, skąd zabrałam wszystkie kosmetyki. Było ich dość dużo, bo choć nie miałam dla kogo się stroić to lubiłam dobrze wyglądać, więc w moje posiadanie weszło pięć różnych kremów do twarzy, dwa toniki, trzy błyszczyki, cienie do oczu każdego koloru, dwa tusze do rzęs i lakiery do paznokci w każdym możliwym kolorze z pędzelkami najróżniejszej grubości. Malowanie paznokci było moim ulubionym zajęciem. Potrafiłam dwie godziny siedzieć nad jednym wzorkiem, ale był on wtedy dopracowany,  inaczej sobie nie wyobrażałam. Wzięłam też dwie piżamy, jedną z krótkim rękawem, a drugą z długim. Na wypadek gdyby miało być zimno. Koniec końców zmieściłam się do zwykłego szkolnego plecaka. O dwudziestej pierwszej, wyczerpana położyłam się do łóżka. Nastawiłam budzik na czwartą trzydzieści i zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz