piątek, 2 listopada 2012

Część 1


- Tato zawieziesz mnie do szkoły? -Nie miałam już czasu przeglądać rozkładu jazdy metra. Wiedziałam, że w szkole nikt na mnie nie czeka, bo nie jestem ważną osobą. Mam wrażenie, że ważna jestem tylko dla własnego ojca, choć też nie zawsze. Od dzieciństwa mieszkam w Paryżu. To wspaniałe miejsce, ale nie dla osób, które nie mają nikogo wyjątkowego, czyli po prostu przyjaciela. Każdego dnia marzę, że znajdę kogoś takiego, ale zaczynam wątpić, ponieważ szukam od zawsze. Nigdy nie miałam nikogo, dla kogo byłabym ważna. To nie jest takie proste. Ale wróćmy do dnia dzisiejszego. W szkole mieliśmy omawiać wycieczkę. Wiadomo nam tylko, że będzie to 5- dniowy wypad na łono natury i jedziemy z inną starszą o rok klasą.
- Tak, a na którą masz do szkoły? – Zawsze pytał, chociaż bardzo dobrze wiedział, że codziennie mam na tą samą godzinę..
- Jak co dzień mam na 8;00. A ty wciąż nie potrafisz zapamiętać. Będę gotowa za piętnaście minut. Wyrobisz się? –Tato był jak kumpel, kompletnie nic mu nie przeszkadzało. Mogłam go zwyzywać, a on się tym nie martwił. Przynajmniej nie tak jak zwykły ojciec.
- Dam radę. Idź się przygotować.
Pobiegłam po schodach na górę. Mieszkaliśmy w dużym jednorodzinnym domku. Z piętrem, na którym był mój pokój i łazienka. Tylko i wyłącznie te dwa pomieszczenia. Tato miał swój pokój na dole. Były tam też przestronna kuchnia, dobrze wyposażona łazienka, salon i jadalnia. W moim pokoju przy wejściu stał mały stolik, a przy nim dwa krzesełka. Biurko stało przy ścianie tuż przy wyjściu na balkon. Wzdłuż ściany stało łóżko, a koło niego wejście do garderoby. Ściany w pokoju miały barwę jasnej zieleni. Przy garderobie znajdowała się moja toaletka, z której nie korzystam, bo nie mam, dla kogo się stroić. Ubrałam cokolwiek zaplotłam warkocza, umyłam zęby i zeszłam na dół gdzie jak się później okazało czekał gotowy do wyjścia tatuś. Pracował, jako dyrektor finansowy. Dostał służbowe auto. Była to czarna, sporych rozmiarów Honda.
- Gotowa? –Zapytał, wprawdzie niepotrzebnie, ale chyba każdy rodzic tak ma.
- Tak. Możemy wsiadać do auta. Myślisz, że duże dzisiaj korki? –Nie chciałam się spóźnić do szkoły, bo choć nie miałam przyjaciela to miałam wielu kolegów. Poza tym nie mogłam się doczekać wycieczki, bo kocham biwaki wszelkiego rodzaju. Chciałam poznać jak najwięcej szczegółów. Miałam o tyle szczęścia, że jedyne korki pojawiały się na światłach i to stosunkowo krótkie. Chodziłam do prywatnej szkoły 2 km od domu.
Gdy dojechałam zaskoczyła mnie Camille, jasnowłosa blondynka o niebieskich oczach. Miała dookoła siebie pełno adoratorów oraz całe grono koleżanek, które były wniebowzięte jak się do nich odezwała. Jak nigdy czekała przed wejściem. Zdziwiło mnie to o tyle, że nikt do mnie nie podchodził, chyba że…
Chyba, że coś ode mnie chciał. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz