- Tato zawieziesz mnie do szkoły? -Nie miałam już
czasu przeglądać rozkładu jazdy metra. Wiedziałam, że w szkole nikt na mnie nie
czeka, bo nie jestem ważną osobą. Mam wrażenie, że ważna jestem tylko dla
własnego ojca, choć też nie zawsze. Od dzieciństwa mieszkam w
Paryżu. To wspaniałe miejsce, ale nie dla osób, które nie mają nikogo
wyjątkowego, czyli po prostu przyjaciela. Każdego dnia marzę, że znajdę kogoś
takiego, ale zaczynam wątpić, ponieważ szukam od zawsze. Nigdy nie miałam
nikogo, dla kogo byłabym ważna. To nie jest takie proste. Ale wróćmy do dnia
dzisiejszego. W szkole mieliśmy omawiać wycieczkę. Wiadomo nam tylko, że będzie
to 5- dniowy wypad na łono natury i jedziemy z inną starszą o rok klasą.
- Tak, a na którą masz do szkoły? – Zawsze pytał,
chociaż bardzo dobrze wiedział, że codziennie mam na tą samą godzinę..
- Jak co dzień mam na 8;00. A ty wciąż nie potrafisz
zapamiętać. Będę gotowa za piętnaście minut. Wyrobisz się? –Tato był jak
kumpel, kompletnie nic mu nie przeszkadzało. Mogłam go zwyzywać, a on się tym
nie martwił. Przynajmniej nie tak jak zwykły ojciec.
- Dam radę. Idź się przygotować.
Pobiegłam po schodach na górę. Mieszkaliśmy w dużym
jednorodzinnym domku. Z piętrem, na którym był mój pokój i łazienka. Tylko i
wyłącznie te dwa pomieszczenia. Tato miał swój pokój na dole. Były tam też
przestronna kuchnia, dobrze wyposażona łazienka, salon i jadalnia. W moim
pokoju przy wejściu stał mały stolik, a przy nim dwa krzesełka. Biurko stało
przy ścianie tuż przy wyjściu na balkon. Wzdłuż ściany stało łóżko, a koło
niego wejście do garderoby. Ściany w pokoju miały barwę jasnej zieleni. Przy
garderobie znajdowała się moja toaletka, z której nie korzystam, bo nie mam,
dla kogo się stroić. Ubrałam cokolwiek zaplotłam warkocza, umyłam zęby i
zeszłam na dół gdzie jak się później okazało czekał gotowy do wyjścia tatuś. Pracował,
jako dyrektor finansowy. Dostał służbowe auto. Była to czarna, sporych
rozmiarów Honda.
- Gotowa? –Zapytał, wprawdzie niepotrzebnie, ale
chyba każdy rodzic tak ma.
- Tak. Możemy wsiadać do auta. Myślisz, że duże
dzisiaj korki? –Nie chciałam się spóźnić do szkoły, bo choć nie miałam
przyjaciela to miałam wielu kolegów. Poza tym nie mogłam się doczekać
wycieczki, bo kocham biwaki wszelkiego rodzaju. Chciałam poznać jak najwięcej
szczegółów. Miałam o tyle szczęścia, że jedyne korki pojawiały się na światłach
i to stosunkowo krótkie. Chodziłam do prywatnej szkoły 2 km od domu.
Gdy dojechałam zaskoczyła mnie Camille, jasnowłosa
blondynka o niebieskich oczach. Miała dookoła siebie pełno adoratorów oraz całe
grono koleżanek, które były wniebowzięte jak się do nich odezwała. Jak nigdy
czekała przed wejściem. Zdziwiło mnie to o tyle, że nikt do mnie nie
podchodził, chyba że…
Chyba, że coś ode mnie
chciał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz