niedziela, 18 listopada 2012

Część 4


-Halo?
-Dzień dobry. Czy rozmawiam z Charlotte Cartier?
-Tak to ja. Z kim mam przyjemność?
- Tutaj Caroline Aragon. Jestem dyrektorką oddziału Marcusa Cartier.
-Czy coś się stało? Z tatą wszystko w porządku?- dlaczego z telefonu taty dzwoniła jakaś kobieta, z którą nigdy w życiu nie miałam styczności!
-Nic poważnego. Ale wiem, że w poniedziałek wyjeżdżasz na wycieczkę. Musisz wiedzieć, że jest ona twoją ostatnią wyprawą w gronie przyjaciół szkolnych. Później przeniesiesz się do całkiem nowego miejsca.
-Chwileczkę, do jakiego znowu miejsca. Mi jest dobrze w mojej szkole i chciałabym w niej zostać. Mogłaby mi pani wyjaśnić o co chodzi?- jakie nowe miejsce. Czyżby tato musiał się przeprowadzić z powodu pracy? Nie to niemożliwe. Często wyjeżdżał, ale nigdy nie na stałe, tym razem na pewno też nie.
-Charlotte, myślę, że zauważyłaś zmiany zachodzące w twoim życiu. Lepsza pamięć i tego typu sprawy. Ojciec Ci nic nie mówił, bo się bał twojej reakcji. Zaczynasz nowe życie moja droga!
-Pani mówi serio? Nic z tego nie rozumiem. Jakie nowe życie? Ja się nigdzie nie wybieram.- chociaż w szkole nie było zbyt kolorowo to wiem, że tam jest moje miejsce. Ludzie, nauczyciele, sale lekcyjne. To wszystko jest moim życiem i nie wyobrażam sobie niczego innego.
-Jak najbardziej serio. I owszem zaczniesz nowe życie. Twój tato przez to przechodził i ja również. Będziesz się teraz uczyła nowych rzeczy. Takich, które przydadzą Ci się w codziennym życiu. Jutro przyjadę wraz z Marcusem żeby omówić szczegóły i wytłumaczyć Ci wszystko dokładnie. Do zobaczenia Charlotte.
-Chwileczkę! Pani Aragon. Proszę zaczekać!
-Kochanie. Naprawdę mam jeszcze dużo roboty. Jutro wszystko omówimy. Będziemy około 13:00. Do widzenia.
-Do widzenia.- odpowiedziałam z niechęcią. Miałam do niej tyle pytań! Dlaczego mam zacząć nowe życie. Co znaczy, że będę się uczyć nowych przedmiotów? I co najważniejsze po co mam jechać na wycieczkę i szukać przyjaźni skoro ona i tak nie przetrwa długo kiedy wyjadę? To ostatnie wolałam zachować dla siebie.
Ledwo trzymając się na nogach wróciłam do pokoju. Założyłam zakładkę, zamknęłam książkę i odłożyłam ją na półkę, bo wiedziałam, że nie dam rady skupić się na treści. Położyłam się na łóżku i przez następną godzinę patrzyłam w sufit i myślałam nad rozmową z panią Aragon. Może to był po prostu głupi żart? Ale skąd by wiedziała, że ostatnio mam lepsze wyniki w nauce i w różnych innych sprawach lepiej sobie radzę. O tym nie wie nikt. Nawet tato, ale on akurat mało wie o moim życiu. Nie zawsze pamięta datę moich urodzin. Zazwyczaj nie zwracałam uwagi na daty. Dziś po przemyśleniach doszłam do wniosku, że skoro w środku maja mam urodziny to są one niedługo. Spojrzałam na kalendarz stojący na biurku zawalonym książkami i zaskoczona stwierdziłam, że to dziś. Znów zapomniał. Ja także, ale od kiedy mamy nie ma przy mnie nikt w domu nie zwraca na takie rzeczy uwagi. Zastanawiałam się tak jeszcze przez 30 minut i poszłam się umyć, żeby oczyścić siebie i umysł z wszelkich niepotrzebnych myśli. Prysznic i gorąca woda zawsze działały na mnie uspokajająco. Wzięłam piżamę i udałam się do łazienki. 
Ulubionym kolorem mojego taty był na całe szczęście błękit toteż w takich barwach mieliśmy wszystkie kafle. Umywalka umieszczona była na murowanym i wykafelkowanym stole. Zaraz obok był sedes, a po drugiej stronie dwa wieszaki na ręczniki. Jeden mój, a drugi taty. Naprzeciwko mieścił się prysznic oraz wanna.
Przez całą kąpiel wciąż myślałam o tajemniczym telefonie. Nie mogłam się uwolnić od przeczucia, że wyniknie z tego coś dobrego i realistycznego, choć wciąż wmawiałam sobie, że był to tylko głupi żart. Niestety moje przeczucie bardzo często bywa trafne i tego właśnie się boję. Naprawdę nie miałam ochoty zaczynać nic od nowa gdyż bardzo ciężko klimatyzuje się w grupie. Teraz jak już udało mi się to jako tako okazuje się, że nie zostanę tu na długo. Po prostu świetnie. Nie byłam pewna czy to dobrze, że tak się wypieram, ale wiedziałam na sto procent, że nie chcę żadnych zmian. Choć nie miałam zbyt wielu przyjaciół to wolałam nie komplikować sobie życia i zostać.
Postanowiłam, że się położę. Choć była dopiero 21:30 stwierdziłam, że sen dobrze mi zrobi, a w łóżku zawsze lepiej mi się myśli.
Co mogą oznaczać te wszystkie zmiany? Co mi da lepsza orientacja, wyobraźnia przestrzenna, pamięć i tego typu sprawy? Gdzie chcą mnie przenieść? Przez co przechodził mój ojciec, o czym mi nie powiedział? Dlaczego przez tak wiele lat ukrywał przede mną ten dość istotny fakt, który ma zmienić moje życie?
Te wszystkie pytania kłębiły mi się w głowie. Nie znałam odpowiedzi na ani jedno z nich. Nawet nie wiedziałam kiedy podczas myślenia nad nimi zamknęły mi się oczy i usnęłam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz